Ślub w Teatrze Cinema

Najważniejszy reportaż w moim życiu. Ciężko jest mi nawet zebrać myśli by opisać to wszystko. Kasia i Piotr tydzień wcześniej wzięli ślub w gronie najbliższej rodziny w Bieszczadach, a tydzień później chcieli podzielić się swoim szczęściem i świętować w towarzystwie najbliższych przyjaciół. Piotr, który jest twórcą Plenerów fotograficznych w Michałowicach nie mógł wybrać na wesele innej lokalizacji, niż Teatr Cinema, w którym od lat odbywają się magiczne spotkania fotograficzne. Dla mnie - plan doskonały. Teatr i Michałowice są mi jednym z najbliższych miejsc na ziemi. Sama stworzyłam tam wiele moich ulubionych fotografii; to dzięki plenerom ukształtowałam się jako fotograf i wyniosłam stamtąd wiele personalnych zmian. Sam teatr... Cały jest sceną. Pełen gadżetów scenograficznych. Zakamarków. Absurdów. Ma zapach historii. Jest miejscem, które się kocha od pierwszego zobaczenia. Obawiałam się czy podołam w trochę innej roli, niż zwykle pojawiałam się w tamtym miejscu. W dodatku wśród gości była masa fotografów. Aparaty wędrowały tam z rąk do rąk. Finalnie wydaje mi się, że moje osobiste podejście jedynie zaprocentowało. Stworzyłam bardzo szczery zestaw zdjęć. Jak przy pierwszej części w Bieszczadach, tak i tutaj ciągle łzy wzruszenia pojawiały się u mnie, u gości i u samej Pary Młodej. 

Październik. Kolejny niesamowicie ciepły dzień. Znów okazało się, że wszelkie wątpliwości o jesienną pogodę były niesłuszne. Dzień był podzielony na trzy części - pierwsza część, bardzo symboliczna i rytualna - wspólna chwila medytacji i ciepłe kakao. Powietrze było wypełnione dymem palo santo. Następnie pieszo udaliśmy się na Złoty Widok przez jesienny las, w którym skrywa się trzydzieści Kociołków.  Na Złotym Widoku odbył się ślub humanistyczny, a ceremonię poprowadził przyjaciel Kasi i Piotra. Wyjątkowość momentu wzmocnił dźwięk wiolonczeli. Wszystko oczywiście w promieniach zachodzącego słońca z widokiem na panoramę Karkonoszy. Zamiast obrączek Para podarowała sobie ślubne bransoletki. Chwila na toasty, wspólne zdjęcia i powrót na obiad w Teatrze Cinema. A potem już tańce, muzyka, wino do rana (Pan Młody przez chwilę stanął za konsolą i zagrał swój własny set muzyczny jako prezent dla Żony!). Nie wiem jak opisać wszystkie emocje, swobodę, szczęście, które tam krążyły.

Było pięknie. Uwielbiam te zdjęcia, bo widzę wielką miłość i wiele przyjaźni. Moje podejście jest absolutnie nieobiektywne, ale za to kocham fotografię, że mogę łapać w kadr dokładnie takie emocje i momenty. 

Enjoy!